Podróże

Rusinowa Polana w Tatrach

Dzisiejszy wpis będzie poświęcony trasie w Tatrach – pięknych, skalistych i najwyższych górach w Polsce, dodatkowo charakteryzujących się sporym stopniem trudności. Tym razem jednak chcę przedstawić Wam trasę, od której można zacząć przygodę z Tatrami, albo wybrać się na nią z dziećmi. My w swojej ekipie mieliśmy 3-latka, 4-latkę i niemowlę. Starsze dzieci dały radę przejść całą trasę na własnych nogach, a niemowlę świetnie odnalazło się w chuście.

Trasę rozpoczęliśmy z miejsca o nazwie Wierch Poroniec, gdzie też zostawiliśmy samochód. Parking jest płatny 30 zł w sezonie, są tam toi toie, jak na większości parkingów pod Tatrami i miejsca na nim nie trzeba wcześniej rezerwować. Warto jednak wziąć pod uwagę, że przyjeżdżając „nieco później”, tak jak my w okolicy godziny 10, można już nie znaleźć miejsca (mieliśmy szczęście, że jeden samochód opuścił parking i mogliśmy zatrzymać samochód, ale jeździliśmy dobre 30 minut żeby gdzieś zaparkować). Dotyczy to całej trasy do Morskiego Oka, dlatego też wybierając się w te okolice polecam być wcześnie rano (najlepiej latem wyruszać na szlak koło godziny 5-6 rano i mimo, że wielu o tej porze przewraca się na drugi bok, to tak naprawdę wtedy nie ma problemów z parkowaniem, kolejek do wejścia do TPN i pogoda jest najbardziej przejrzysta i pewna – jak nie pada, to pewnie z pół dnia nie będzie, a także zwykle nie ma burz i tłumów na szlaku przynajmniej w jedną stronę). Wiadomo z małymi dziećmi wydaje się to mało realne, dlatego zasada im wcześniej tym lepiej powinna wystarczyć.

Początek trasy jest łagodny i dość równy, można próbować jechać wózkiem z większymi, pompowanymi kołami. Jeśli dziecko nie lubi jeździć po nierównych trasach nie polecam, w każdym innym wypadku jest to dobry wybór.

Po drodze można spotkać miejsca do biwakowania i chwili odpoczynku. Pamiętajmy jednak, że obowiązuje tutaj bezwzględny zakaz zostawiania odpadów. Warto zawsze wcześniej zaopatrzyć się w worek, do którego będziemy zbierać śmieci (również odpady bio) z całej podróży – skoro daliśmy radę je wziąć ze sobą, to na pewno poradzimy sobie ze zniesieniem ich z powrotem.

Cała trasa od Wierchu Poroniec do Rusinowej Polany wygląda mniej więcej podobnie. Pochylenie jest niewielkie i idziemy w miarę równą trasą, która po deszczu może być nieco błotnista. Ku pokrzepieniu w pewnym miejscu możemy zobaczyć już cel naszej podróży – polana w kształcie trójkąta.

Po drodze mijamy rozmaitą roślinność m.in. dziko rosnące maliny. Krzewy są bardzo okazałe, znacznie bardziej niż te na zdjęciu.

Na Polanie Rusinowej jest skrzyżowanie różnych szlaków.

My przyszliśmy zielonym szlakiem, który ciągnie się dalej przez Gęsią Szyje do Hali Gąsienicowej, skąd można zejść bezpośrednio do Kuźnic, czyli do Zakopanego. Taką trasę jednak warto zaplanować wcześniej, ponieważ zajmuje sporo czasu. Niemniej jednak na Hali Gąsienicowej znajduje się schronisko Murowaniec, w którym w razie czego można znaleźć schronienie.

Szlak niebieski prowadzi natomiast do Zazadnia przez Sanktuarium Matki Bożej Jaworzyńskiej. Początkowo szlak jest łagodny i w miarę równy, ale nie polecany z wózkiem.

Na Polanie znajduje się sporo ławeczek, przy których można spożyć posiłek i chwilę odpocząć, jest też w miarę równo, a ziemie pokrywa trawa, więc piknik na kocyku również jest możliwy, co w przypadku wycieczki z niemowlakiem jest dodatkowym atutem. Niektórzy twierdzą, że z Rusinowej Polany jest najpiękniejszy widok na Tatry, trzeba jednak wybrać odpowiednią pogodę, w naszym przypadku niestety nie było nic widać poza najbliższymi wzniesieniami.

W jednym z budynków na polanie sprzedawane są oscypki i można na chwile schronić się pod dachem. Znajduje się ona na samym początku szlaku niebieskiego z Polany Rusinowej do Palenicy Białczańskiej, którą postanowiliśmy zejść. Początek trasy wydaje się być bardzo łagodny, jednak niech nie zmyli nas ta trasa, ponieważ później robi się stromiej i z wózkiem nie przejedziemy. Chusta nadaje się natomiast znakomicie.

Po drodze mijamy jeszcze jedno rozwidlenie szlaków. Jeden szlak prowadzi do Polany pod Wołoszynem, następnie dalej czerwonym szlakiem w dół aż do asfaltowej drogi, która prowadzi prosto do Palenicy Białczańskiej. Nim jednak dotrzemy do asfaltu czeka nas początkowo łagodna trasa, która z czasem robi się znacznie bardziej wyboista.

Szlak niebieski, który wybraliśmy od tego miejsca do Palenicy Białczańskiej zaczyna prowadzić stromo w dół.

Trzeba pamiętać, że na tej trasie zaczynamy drogę w innym miejscu niż kończymy. Jeśli przyjeżdżamy w sezonie, to z Palenicy Białczańskiej jeździ sporo busów do Zakopanego, w zasadzie bez przerwy (oczekiwanie trwa tyle ile czasu potrzeba na zapełnienie busa), więc można zjechać do swojego parkingu. Schodząc w innym miejscu może być to nieco utrudnione i do swojego samochodu trzeba dotrzeć pieszo, co na tej trasie jest nieco niebezpiecznie, ponieważ brakuje chodnika i pobocza, a ruch jest bardzo duży.

Poniżej mapa wraz z oznaczeniem trasy, którą przeszliśmy.

Z dodatkowych informacji bardzo polecam korzystanie ze strony www.mapa-turystyczna.pl zwłaszcza do planowania podróży, a na wycieczki pobranie danego fragmentu offline lub zrzut ekranu danego fragmentu. Warto również mieć przy sobie mapę papierową, która nie zawiedzie nas w przypadku braku prądu w telefonie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.